Dlaczego coraz więcej osób wybiera studia niestacjonarne

Polski system szkolnictwa wyższego przechodzi cichą rewolucję. Podczas gdy media koncentrują się na spadającej liczbie studentów i problemach demograficznych uczelni, w tle dzieje się coś znacznie ciekawszego – dramatyczny wzrost popularności studiów niestacjonarnych. To zjawisko, które jeszcze dekadę temu było niszowe, dziś staje się mainstream’em polskiej edukacji wyższej.

Studia niestacjonarne, potocznie nazywane weekendowymi lub zaocznimi, przestały być „planem B” dla tych, którzy nie dostali się na studia dzienne. Stały się świadomym wyborem coraz szerszej grupy Polaków, którzy traktują edukację jako strategiczną inwestycję w swoją przyszłość, a nie tylko młodzieńczy rytuał przejścia.

 

Liczby, które mówią wszystko

Statystyki Głównego Urzędu Statystycznego pokazują jednoznaczny trend. W roku akademickim 2015/2016 studia niestacjonarne wybierało 28,3% wszystkich studentów w Polsce. W 2023/2024 ten odsetek wzrósł do 35,7%, a prognozy na lata 2025-2027 wskazują na dalszy wzrost do poziomu 42-45%. To oznacza, że w perspektywie najbliższych lat niemal połowa wszystkich studentów w Polsce będzie studiować w trybie niestacjonarnym.

Jeszcze bardziej spektakularny jest wzrost w segmencie studiów podyplomowych. Tutaj studia niestacjonarne stanowią już 78% wszystkich programów, a ich popularność rośnie średnio o 12% rocznie. W samym 2024 roku liczba osób rozpoczynających studia podyplomowe w trybie weekendowym wzrosła o 18% w porównaniu do roku poprzedniego.

 

Te liczby nabierają jeszcze większego znaczenia, gdy spojrzymy na nie w kontekście ogólnego spadku liczby studentów w Polsce. Podczas gdy całkowita populacja studencka kurczy się o około 3-4% rocznie ze względów demograficznych, studia niestacjonarne rosną w siłę. To oznacza, że nie tylko przejmują większy udział w rynku, ale faktycznie przyciągają nowych uczestników, którzy wcześniej w ogóle nie rozważali powrotu do edukacji.

 

Portret współczesnego studenta niestacjonarnego

Kim jest typowy student weekendowy w 2025 roku? Wbrew stereotypom, to nie jest osoba, która „nie miała innego wyboru”. To świadomy konsument edukacji, który precyzyjnie kalkuluje swoje potrzeby i możliwości.

 

Średni wiek studenta niestacjonarnego to 31 lat – znacznie więcej niż jeszcze dekadę temu, gdy było to 27 lat. Najszybciej rosnącą grupą są osoby w przedziale 35-45 lat, które stanowią już 34% wszystkich studentów weekendowych. To ludzie w środku kariery zawodowej, często na stanowiskach specjalistycznych lub kierowniczych, którzy dostrzegli potrzebę formal­nego potwierdzenia swoich kompetencji lub ich rozszerzenia.

 

Struktura zawodowa studentów niestacjonarnych również ewoluuje. Największą grupę stanowią pracownicy sektora prywatnego (52%), następnie sektor publiczny (31%), a resztę stanowią przedsiębiorcy, freelancerzy i osoby prowadzące działalność gospodarczą. Interesujące jest to, że aż 67% studentów weekendowych pracuje w branży bezpośrednio związanej z kierunkiem studiów – to oznacza, że traktują edukację jako inwestycję w rozwój obecnej kariery, a nie próbę jej radykalnej zmiany.

 

Geograficznie studenci niestacjonarn­i pochodzą z znacznie większego obszaru niż studenci dzienni. Podczas gdy ci ostatni koncentrują się głównie w miastach uniwersyteckich, studenci weekendowi często dojeżdżają z odległości 100-200 kilometrów. To możliwe dzięki temu, że zajęcia odbywają się zazwyczaj w weekendy, co pozwala na planowanie dłuższych podróży.

 

 

Elastyczność jako kluczowa wartość

Największym atutem studiów niestacjonarnych jest elastyczność, ale nie w tym znaczeniu, jak często się ją rozumie. To nie jest „łatwiejsza” forma studiów – to forma dopasowana do realiów dorosłego życia.

Elastyczność czasowa oznacza możliwość kontynuowania pracy zawodowej bez przerwy w karierze. Dla 35-latka z kredytem hipotecznym, rodziną i zobowiązaniami finansowymi, trzyletnia przerwa w pracy zawodowej na studia dzienne to opcja nierealna. Studia niestacjonarne pozwalają na rozwój bez rewolucji w życiu osobistym i finansowym.

Równie ważna jest elastyczność finansowa. Studenci weekendowi nie tylko unikają utraty dochodów z pracy, ale często otrzymują wsparcie finansowe od pracodawców. Badania pokazują, że 43% firm współfinansuje studia swoim pracownikom, a w przypadku studiów podyplomowych ten odsetek wzrasta do 67%. To win-win situation – pracownik rozwija się kosztem częściowo pokrywanym przez firmę, a firma zyskuje lepiej wykwalifikowanego pracownika.

Elastyczność geograficzna to trzeci wymiar, który zyskuje na znaczeniu w dobie pracy zdalnej. Wiele uczelni oferuje już hybrydowe modele studiów niestacjonarnych, gdzie część zajęć odbywa się online, a część w formie intensywnych weekendowych sesji. To pozwala na studiowanie nawet osobom mieszkającym w małych miejscowościach, dla których przeprowadzka do miasta uniwersyteckiego nie wchodziła w grę.

Dlaczego pracujący wybierają weekendy

Dla osób już aktywnych zawodowo studia niestacjonarne oferują szereg unikalnych korzyści, których nie zapewniają ani studia dzienne, ani samokształcenie.

Pierwszą z nich jest możliwość natychmiastowego zastosowania zdobywanej wiedzy w praktyce. Podczas gdy student dzienny uczy się teorii zarządzania projektami z podręcznika, student weekendowy może już w poniedziałek zastosować poznane metody w swoim zespole. Ta natychmiastowa weryfikacja teorii praktyką nie tylko przyspiesza naukę, ale też zwiększa jej wartość.

Co więcej? Dla osoby zarabiającej 8.000 złotych miesięcznie, trzyletnie studia dzienne oznaczają nie tylko koszt czesnego, ale też utratę 288.000 złotych dochodów. W przypadku studiów niestacjonarnych ten koszt nie występuje.

Trzecia korzyść to wsparcie pracodawcy, które wykracza poza samo finansowanie. Wiele firm traktuje rozwój edukacyjny pracowników jako inwestycję w swój kapitał ludzki. Pracownicy studiujący często otrzymują dodatkowe zadania projektowe, awanse czy możliwości uczestnictwa w strategicznych inicjatywach – pracodawca chce wykorzystać ich rosnące kompetencje.

Uczelnie oferujące studia niestacjonarne coraz częściej współpracują z biznesem w projektowaniu programów nauczania. Efektem są curricula bardziej praktyczne, aktualne i odpowiadające rzeczywistym potrzebom rynku pracy.

 

Wyzwania i sposoby ich przezwyciężenia

Studia niestacjonarne to nie jest łatwa droga. Łączenie pracy, nauki i życia prywatnego wymaga wyjątkowych umiejętności organizacyjnych i silnej motywacji. Najczęstsze wyzwania to zarządzanie czasem, utrzymanie motywacji i pogodzenie różnych ról życiowych.

Kwestia zarządzania czasem jest kluczowa. Typowy student weekendowy musi znaleźć 15-20 godzin tygodniowo na naukę, przy jednoczesnym utrzymaniu standardów w pracy zawodowej i życiu rodzinnym. Badania pokazują, że najskuteczniejszą strategią jest „mikrolearning” – krótkie, regularne sesje nauki rozproszone w ciągu tygodnia, uzupełnione intensywnymi weekendowymi zajęciami.

Problem motywacji jest szczególnie istotny w przypadku wieloletnich programów. Tu kluczowa okazuje się jakość programu i jego praktyczne zastosowanie. Studenci, którzy widzą bezpośredni wpływ nauki na swoją pracę zawodową, znacznie rzadziej rezygnują z dalszej edukacji.

Uczelnie coraz lepiej radzą sobie z tymi wyzwaniami, oferując wsparcie w postaci mentoringu, elastycznych terminów zaliczenia czy dodatkowych konsultacji online. Niektóre wprowadzają również programy wsparcia dla rodzin studentów, rozumiejąc, że edukacja dorosłego człowieka to przedsięwzięcie całej rodziny.

 

Przyszłość studiów niestacjonarnych

Wszystko wskazuje na to, że popularność studiów niestacjonarnych będzie nadal rosła. Kilka trendów społecznych i ekonomicznych wspiera ten rozwój.

Po pierwsze, wydłużanie się aktywności zawodowej oznacza, że ludzie będą musieli wielokrotnie aktualizować swoje kompetencje w trakcie kariery. Model „jedna edukacja na całe życie” przestaje działać w szybko zmieniającym się świecie. Po drugie, rozwój technologii umożliwia coraz bardziej zaawansowane formy edukacji hybrydowej, łączącej najlepsze elementy nauki stacjonarnej i zdalnej. Po trzecie, pracodawcy coraz częściej inwestują w rozwój swoich zespołów, traktując to jako element strategii biznesowej, a nie koszt personalny. Po czwarte, zmieniająca się demografia Polski oznacza, że uczelnie będą musiały szukać nowych grup docelowych poza tradycyjną populacją 19-latków.

Studia niestacjonarne przestały być alternatywą dla studiów dziennych. Stały się równoprawną, a w wielu przypadkach lepszą opcją dla dojrzałych, zorientowanych na cel studentów. To trend, który prawdopodobnie zdominuje polskie szkolnictwo wyższe w najbliższej dekadzie. W świecie, gdzie zmiana jest jedyną stałą, elastyczność i dopasowanie do życiowych realiów stają się kluczowymi wartościami. Studia niestacjonarne oferują właśnie takie podejście do edukacji – pragmatyczne, efektywne i dopasowane do potrzeb współczesnego profesjonalisty.